Minął lipiec, minął sierpień, przyszedł wrzesień, a wraz z nim mój ulubiony czas na górskie wycieczki, czyli jesień! Z czym kojarzy Wam się jesień? Proszę nie mówcie, że z deszczem, zimnem i szarówką! A jeżeli nawet tak jest, to pozwólcie, że zabiorę Was w mój kolorowy, jesienny świat 🙂

Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo intensywne – w pracy, życiu, treningach i górach. Nie będę jednak Was tym zanudzać i podzielę się tylko tym, co moim zdaniem było najpiękniejsze, czyli moimi pięcioma wycieczkami w Tatry.

W drodze ze Świnicy na Kasprowy
W drodze ze Świnicy na Kasprowy

Przystanek 1 – Czerwone Wierchy

Gdy w nogach czułam jeszcze ostatnie ultra, a myślami byłam wciąż na wycieczce do słonecznej Italii, zdecydowałam się na spontaniczny wyjazd w góry, tak na zakończenie tygodniowego urlopu. Wiem, że jestem monotematyczna w kwestii samotnych wycieczek w Tatry, ale co zrobić, gdy jest tam tak pięknie? Wybór padł oczywiście na Czerwonego Wierchy.

Trasa

Kiry (zielonym szlakiem) – Ciemniak (czerwonym szlakiem) – Krzesanica (czerwonym szlakiem – Małąłączniak (czerwonym szlakiem) – Kopa Kondracka (czerwonym szlakiem) – Przełęcz pod Kopą Kondracką (zielonym szlakiem) – Schronisko PTTK na Hali Kondratowej (niebielskim szlakiem) – Kuźnice.

Cała trasa ma około 15 km i co tu dużo mówić, jest przepiękna i niewymagająca technicznie. Jedyne, czego potrzebujemy to w miarę dobra kondycja żeby wejść jednak na te 2000 metrów po kamienistej leśnej ścieżce. A gdy już wyjdziemy z lasu… wiatr we włosach, z jednej strony aksamitne Tatry Zachodnie, z drugiej majestatyczne Tatry Wysokie – czego więcej potrzeba do szczęścia? Żeby nie być gołosłowna, wrzucam zdjęcie 🙂

Idąc przez Czerwone Wierchy
Idąc przez Czerwone Wierchy

Przystanek 2 – Świnica i Kasprowy Wierch

Do tej pory nie wiem jak to się stało, że stanęłam na szczycie Świnicy. Nie należę do osób, którym duża ekspozycja jest obojętna, a mimo to się udało. Pewnie dla wielu osób Świnica nie jest niczym strasznym, ale mi przysporzyła wielu emocji 🙂 Ale co zrobić, gdy serce chce coraz więcej a nogi coraz wyżej? Na pewno sporo otuchy dodali mi wspaniali towarzysze wycieczki – Adrian i Sylwia, pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję 🙂

Jesienna Hala Gąsienicowa
Jesienna Hala Gąsienicowa

Trasa

Kuźnice (żółtym szlakiem) – Przełęcz między Kopami (niebieskim szlakiem) – Schronisko PTTK Murowaniec (żółtym szlakiem) – dolna stacja kolejki krzesełkowej Gąsienicowa (czarnym szlakiem) – Świnicka Przełęcz (czerwonym szlakiem) – Świnica (czerwonym szlakiem) – Kasprowy Wierch (żółtym szlakiem) – Schronisko PTTK Murowaniec (niebieskim szlakiem) – Przełęcz między Kopami (żółtym szlakiem) – Kuźnice

Złote dywany
Złote dywany

Drogę Kuźnice – Przełęcz między Kopami możemy pokonać idąc żółtym lub niebieskim szlakiem. Osobiście wolę szlak niebieski z prostej przyczyny – szlak prowadzi jednostajnie pod górę z bardziej przyjemnym nachyleniem. Szlak żółty z kolei na długim odcinku jest płaski, przez co później stosunkowo stromy. Niestety w dniu wycieczki szlak niebieski był zamknięty.

Cała trasa ma niecałe 20 km, jest przepiękna i do samej Świnickiej Przełęczy nie znajdziemy żadnych trudności. Dopiero od Świnickiej Przełęczy do Świnicy napotkamy kilka miejsc z łańcuchami i masywniejszych skał, które wymagają podparcia się również rękami, a także większą ekspozycję. Jako największa panikara świata dałam jednak radę, więc może nie jest tak źle 🙂 Na pewno nie wybrałabym tej trasy ani na samotną wyprawę, ani na wyprawę w trudnych warunkach. Ale widoki wynagradzają wszelkie trudy! Niestety nie mieliśmy szczęścia z widokami na samym szczycie Świnicy. Akurat w „naszym” momencie na cały szczyt naszły chmury. Jednak już przy schodzeniu wiatr się nasilił i chmury zaczęły się rozchodzić, czyli jeden z moich ulubionych momentów: gdy na moich oczach z gęstych chmur wyłaniają się cudowne górskie krajobrazy, a nad nimi błękitne niebo. Dopełnieniem wszystkiego były jeszcze piękne ozłocone już trawy w drodze na Kasprowy Wierch.

Liliowe
Liliowe

Podsumowując, dla osób niepewnych swoich górskich umiejętności polecam tą samą trasę bez podejścia na szczyt (na Świnickiej Przełęczy odbijamy na Kasprowy) – widoki również cudowne, a teren niewymagający 🙂

Przystanek 3 – Zawrat

Nie uwierzycie, ale minął lediwe tydzień od wyprawy na Świnicę i w Tatrach zrobiła się zima i to nie byle jaka! Po dwóch dniach załamania pogody i opadów śniegu, wybrałam się na Zawrat (i tu znowu pozdrawiam Adriana 🙂 Wystartowaliśmy skoro świt z Łysej Polany. Spokojnym tempem dotarliśmy do Schroniska PTTK w Dolinie 5 Stawów, obserwując na trasie jak jesień przechodzi w zimę :). Podejście do schroniska było w znacznym stopniu oblodzone, a przy samym schronisku przywitała nas piękna, śnieżnobiała zima, błękitne niebo, mocne poranne słońce i białe obłoki – bajka! A widoki z samego Zawratu? Obłęd!

Piękniej się nie da!
Piękniej się nie da!

Trasa

Palenica Białczańska (czerwonym szlakiem) – Wodogrzmoty Mickiewicza (zielonym i na końcu czarnym szlakiem) – Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (niebieskim szlakiem) – Zawrat (niebieskim szlakiem) – Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (czarnym, a później zielonym szlakiem) – Wodogrzmoty Mickiewicza (czerwonym szlakiem) – Palenica Białczańska

Cała trasa ma około 23 km, do Schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów nie jest wymagająca technicznie – prowadzi kamienistą ścieżką pod górę. Co się dzieje dalej, gdy pod nogami nie ma śniegu? Nie wiem 🙂 Zimową porą idzie się stosunkowo przyjemnie, jedynie końcówka to trawersowanie wydeptaną ścieżką, za czym osobiście nie do końca przepadam, ale pewnie panikuję 🙂 Nie powiem, że nie było strachu, bo był. Spotkani na trasie turyści szli raczej w samych butach. Ja dla spokoju głowy (i lżejszego plecaka!) założyłam raki. Natomiast czarny szlak między Wodogrzmotami Mickiewicza a schroniskiem pokonałam w raczkach – nie lubię zastanawiać się, czy poślizgnę się na oblodzonym kamieniu, czy nie. Ale widoki z Zawratu wynagrodziły mi cały strach. Na błękitnym, prawie bezchmurnym niebie na naszych oczach zaczynały kłębić się puszyste, białe i z każdą godziną coraz gęściejsze chmury. Błękit z bielą na niebie, biel pod nogami – cudo!

Przystanek 4 – Tatry Zachodnie

Dmuchnął halny i w Tatrach z powrotem nastało lato 🙂 Jak tu się oprzeć takiej pokusie? A może po prostu się jej nie opierać i ruszyć na szlak? Tak zrobiłam, tym razem wraz z koleżanką (pozdrawiam Karolinę 🙂 ) wyruszyłyśmy na dwudniową wędrówkę po Tatrach Zachodnich. Bo przecież Tatry Zachodnie są najpiękniejsze jesienią! I tak z spędziłyśmy cudowne dwa dni w towarzystwie ciężkich plecaków na plecach. Dlaczego cudowne? Bo z pięknymi krajobrazami i świeżo parzoną kawą popijaną odpoczywając na pięknych górskich polanach.

Widok ze Starorobociańskiego Wierchu w kierunku Tatr Wysokich
Widok ze Starorobociańskiego Wierchu w kierunku Tatr Wysokich

Trasa

Siwa Polana (zielonym szlakiem) – Starorobociańska Dolina (czarnym szlakiem) – Siwa Przełęcz (zielinym szlakiem) – Siwy Zwornik – (czerwonym szlakiem) – Starorobociański Wierch (czerwonym szlakiem) – Kończysty Wierch (czerwonym szlakiem) – Jarząbczy Wierch (czerwonym szlakiem) – Wołowiec (czerwonym szlakiem) – Pod Wołowcem (zielonym szlakiem) – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

Ja i mój plecak na Starorobociańskim
Ja i mój plecak na Starorobociańskim

Cała trasa ma około 21,5 km, jeżeli zdecydujemy się na nocleg w schronisku (i bigos… i deser chochołowski!). W momencie, gdy chcielibyśmy wrócić z powrotem na Siwą Polanę wychodzi łącznie około 28 km. Jeżeli chodzi o samą trasę to prowadzi praktycznie cały czas kamienistą ścieżką. Idąc szczytami, napotkamy czasem większe skały, przy których przynajmniej ja używam też rąk, ale patrząc z perspektywy czasu, przy ładnej pogodzie raczej nie ma większych trudności. Może oprócz długości 🙂 Polecam startować jak najwcześniej, żeby później nie walczyć z czasem.

Na Wołowcu
Na Wołowcu

Z ciekawostek, dopiero niedawno odkryłam, że nazwa najwyższego szczytu na tej trasie to StaRORObociański Wierch, a nie Starobociański Wierch, jak myślałam do tej pory. Ale z tego co słyszałam po drodze, nie tylko ja przekręcałam tą nazwę.

Przystanek 5 – Krzyżne i Szpiglasowy Wierch

Jako, że słońce nie odpuszczało i nie wpuszczało zimy w Tatry, to znalazł się czas i na piątą wycieczkę. Po ostatniej długiej wędrówce po Tatrach Zachodnich, przyszedł z powrotem czas na Tatry Wysokie, a w nich trasę przez Krzyżne i Szpiglasowy Wierch. Kolejne dwa cudowne dni, z pierwszymi promieniami słońca oglądanymi na Rusinowej Polanie i w drodze na Szpiglasowy Wierch, z opalaniem na Przełęczy Krzyżne (mimo, że to już koniec listopada!) i totalnym brakiem ludzi w słoneczną sobotę na Szpiglasowych Wierchu… może dlatego, że była dopiero 9 :)?

Trasa (dzień 1)

Palenica Białczańska (niebieskim szlakiem) – Rusinowa Polana (zielonym szlakiem) – Gęsia Szyja (zielonym szlakiem) – Wolarczyska (czarnym szlakiem) – Czerwony Staw w Dolinie Pańszczycy (żółtym szlakiem) – Krzyżne (żółtym i na końcu niebieskim szlakiem) – Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Trasa (dzień 2)

Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (niebieskim szlakiem) – Niżnie Solnisko (żółtym szlakiem) – Szpiglasowa Przełęcz (żółtym szlakiem) – Szpiglasowy Wierch (żółtym szlakiem) – Szpiglasowa Przełęcz (żółtym szlakiem) – Schronisko PTTK przy Morskim Oku (czerwonym szlakiem) – Palenica Białczańska

W drodze na Szpiglasowy
W drodze na Szpiglasowy

Wycieczki na każdą okazję

Oczywiście trasy, które przedstawiłam powyżej na pewno są piękne również w inne pory roku 🙂 Jesienią towarzyszą nam złoto-brązowe kolory i w miarę stabilna pogoda, stąd bardzo lubię tą porę roku w Tatrach. Plecak na plecy, buty na nogi i jak tylko warunki pogodowe będą sprzyjające, to chyba trzeba jechać w góry. Bo w górach jest wszystko to, co kocham 🙂

Ale oczywiście najpierw:

  • sprawdzamy prognozę pogody (najlepiej z kilku źródeł)
  • robimy rozeznanie na temat tego, jakie warunki panują w miejscu, do którego planujemy się wybrać
  • sprawdzamy, o której jest wschód i zachód słońca i dobieramy do tego czasu długość szlaku i czas przejścia (najlepiej z zapasem)
  • racjonalnie oceniamy swoją kondycję, umiejętności i doświadczenie na górskich szlakach w warunkach, jakie panują w danym czasie
Mała ja, duże góry
Mała ja, duże góry

Podoba Ci się?

Dołącz do mojego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych, ciekawych wpisach!

Autor

Napisz komentarz