Babia Góra od strony słowackiej – wycieczka w dwóch smakach

Na dziś zaplanowaliśmy sobie ambitny cel – Babia Góra od strony słowackiej!

Trasa:

Budzik dzwoni wcześniej niż zwykle, bo o 5.30

Jemy śniadanie, zbieramy się i o 6.30 ruszamy w drogę. Tym razem mamy dodatkowego wycieczkowicza – Mateusza, pozdrawiamy!

Po dwóch godzinach jazdy jesteśmy w punkcie startu – przy Chacie Slana Voda. Na miejscu decydujemy się na żółty szlak (na znaku widnieje trochę przerażający czas podejścia – 3h20min…).

Zimowy buziak
Zimowy buziak

Od początku czuję, że nie będzie kolorowo. Nogi jakieś cięższe niż zwykle – możliwe, że to przez mokry śnieg, który odbiera siły. Po około 4km biegu zaczynają się bardzo strome podbiegi. Przechodzimy do marszu, czasem biegu i w tym marszobiegu pozostajemy już do końca – stąd pomysł na tytuł o Babiej Górze w dwóch smakach 🙂

Biegniemy
Biegniemy

Im wyżej – tym zimniej. Po wyjściu z lasu, tym co nas otacza jest po prostu biel 🙂 Zlodowaciały śnieg i mgła – swoją drogą świetnie wyszły na zdjęciach 🙂 Jest ciężko, naprawdę. Zdecydowanie najciężej jak do tej pory. Mimo to nie poddajemy się 🙂 Wiemy, że jak damy radę to następnym razem będzie już tylko lepiej. Sami w to nie do końca wierząc, docieramy na szczyt!!! Mimo, że nic nie widać, jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie i jest pięknie!!!

Końcówka
Końcówka

Chwila na zdjęcia i lecimy w dół, bo temperatura+wiatr robi swoje…

Jacy my wspaniali
Jacy my wspaniali
Zwycięzcy
Zwycięzcy
Rozciąganie na szczycie
Rozciąganie na szczycie

Droga powrotna okazuje się być pełna przygód, na szczęście wszystkie z nich dobrze się skończyły. Biegnąc w dół nie widzimy nic. Pytamy o drogę napotkanych Słowaków, pokazują nam inną drogę, jednak prowadzącą w to samo miejsce. Martwimy się jedynie o Mateusza, który miał na nas czekać na wejściu do lasu. Ostatecznie okazuje się, że Mateusz również pogubił trasy i ostatecznie spotykamy się dopiero na samym dole 🙂

Jeżeli chodzi o dorgę powrotną, jest na pewno bardziej ślisko. W celu ochrony nóg przed skręceniem decyduję się na kilka zjazdów na tyłku 🙂

Podsumowując:

-trasa bardzo wymagająca, bardzo strome podbiegi, jednak możliwa do pokonania również zimą

-była to zdecydowanie najcięższa z naszych wycieczek

-Mateusz – sprawdziłeś się 🙂 mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś wybierzesz się z nami na wspólne bieganie 🙂

Do następnej!

Przebiegliśmy: 16,2km

Zbliżyliśmy się: 1169m do Słońca

M.

1 Comment

  1. Mati

    Marzec 10, 2018 at 5:59 pm

    Thanks for having me 🙂

Leave a Reply