Bieg 7 Dolin, czyli relacja 9 TAURON Festiwalu Biegowego

Jesteśmy z powrotem – z torbą pełną biegowych ciuchów, wykończonymi nogami i poziomem endorfin przekraczającym wszelkie normy. Za nami 9 TAURON Festiwal Biegowy. W tym roku uczestniczyłam w nim już po raz czwarty. I prawda jest taka, że od tych kilku lat jest to dla mnie cel corocznych przygotowań biegowych, a także miejsce i czas na przełamywanie kolejnych barier.

2015

W 2015 roku po raz pierwszy zapisaliśmy się na jakiekolwiek zawody biegowe. Wcześniej zawsze tylko było mówienie, że zapisałabym się, zrobiłabym – wtedy po raz pierwszy wykonaliśmy ten krok dalej i od tego czasu ciągle do przodu 🙂

Konspol Półmaraton 2017
Konspol Półmaraton 2017

2016, 2017

Dwa kolejne lata upłynęły pod znakiem przygotowań do ulicznego maratonu. Pamiętam jak wtedy odbierając w sobotę pakiet startowy, z podziwem patrzyłam na finisherów Biegu 7 Dolin. I stało się – dopadło i mnie.

2018

Mamy to! Jak tylko ruszyły zapisy, od razu wiedziałam, że tym razem nie odpuszczę. Wahałam się między Runek Run a dystansem 34km i ostatecznie wybór padł na 34km. Waldek po długim namyśle wybrał Runka czyli 22km. Swoją drogą częściowo bez pozwolenia zapisałam też rodziców na Życiową Dziesiątkę 🙂

7.09.2018, godzina 11.00 i ja czekająca na start.

Na punkt w Piwnicznej, z którego startuje mój bieg, dobiegają biegacze z dłuższych dystantów (64km i 100km). Oczywiście patrzę na nich z podziwem i zazdrością. Wybija 11.30 i ruszamy w turach po około 200 osób. Trasa z Piwnicznej prowadzi od razu stromym podbiegiem pod górę. Nie będę raczej opisywać jej metr po metrze, ale było tak:

Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/track/bddc57c779d1fa4cb9d153582dfe361d

Piwniczna-Zdrój – Wierchomla: początek stromo pod górę, następnie zbieg po sypiącej się kamienistej drodze (czyli taki, jakich nie lubię :D, później ponownie stromo pod górę i zbieg do Wierchomli. W Wierchomli 2-kilometrowy asfaltowy odcinek, na którym oczywiście zza chmur wyszło słońce 🙂

Wierchomla – Bacówka na Wierchomlą: w Wierchomli zlokalizowany był pierwszy punkt odżywczy a od razu za nim drapa na górę zdłuż wyciągu…za drapą stromy zbieg do Szczawnika i 5-kilometrowy odcinek do Bacówki, cały czas lekko pod górę.

Bacówka – Krynica-Zdrój: od Bacówki jeszcze ostatnie strome podejście i zbieg praktycznie do samej Krynicy.

M. na starcie
M. na starcie

Jeżeli chodzi o moje odczucia jako biegaczki to trasa wymagała zdecydowanie wytrzymałości. Ciężko było przekonać wymęczone stromymi podejściami i zbiegami nogi do chociażby truchtu na płaskich odcinkach. Na szczęście udało się i tu moje kolejne nowe doświadczenie, czyli marszobieg lekarstwem na czas kryzysu 😀

Jeżeli chodzi o moje przemyślenia z tego biegu to bolało, bardzo bolało, ale mimo to wygrałam ze swoimi słabościami 🙂 5km przed metą spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że mam szansę złamać 5h i dobiegłam z tą myślą do mety. Ostatecznie wyszło 4:54, z czego jestem baaaardzo zadowolona! Oczywiście na ostatnim kilometrze przybyło sporo sił, przyspieszyłam jeszcze trochę i biegłam niesiona przez tłum do momentu, gdy tuż przed metą zaczęło mi brakować powietrza w płucach, bo… popłakałam się – ze szczęścia, zmęczenia, wzruszenia, wszystkiego! Oby więcej takich momentów 🙂

8.09.2018, godzina 8.50 i linię startu Runek Run przekracza W.

A ja po raz pierwszy w roli kibica 🙂 Na szczęście moje nogi były już na tyle zmęczone, że nie ciągnęło mnie żeby pobiec z nim. Za to on, tak jak się spodziewałam bije wszelkie swoje rekordy i przebiega trasę w 2:33!

Trasa: https://mapa-turystyczna.pl/track/711df65d4a0d31fb0c7f59109a092ba1

A na koniec nasze biegowe przeobrażenie, czyli zdjęcie z Życiowej Dziesiątki sprzed 3 lat i 2 zdjęcia z tegorocznego Festiwalu Biegowego 🙂

 

Leave a Reply