Bieg pełen przemyśleń, czyli relacja z Noraftrail 3xMogielica

Czy w bieganiu na zawodach zawsze musi chodzić o to, żeby ścigać się z innymi? Czy bycie ostatnim naprawdę jest takie straszne? Czy jest to napewno oczywiste, że na trasie Noraftrail 3xMogielica to podbiegi mnie pokonają? Ten bieg był dla mnie naprawdę pełen pytań.

I właśnie o nich będzie ten wpis…

Po pięknym słonecznym tygodniu, który spędziliśmy na instensywnej pracy przyszła sobota. Przyszła sobota a wraz z nią załamanie pogody i deszcz dokładnie od 5 rano. Właśnie wtedy obudziłam się i wyobraziłam sobie siebie stojącą na starcie w takiej ulewie. Zdecydowanie odechciało mi się wstawać. Mimo to jakoś zebrałam się w sobie i wstałam 🙂

Czy buty dadzą radę?
Czy buty dadzą radę?

Do samego startu miałam nadzieję, że pogoda się poprawi. Pech chciał, że na kilka minut przed planowanym startem znowu zaczęło lać… I wyruszyliśmy.

Nie biegło nas zbyt wiele

Od początku byłam świadoma tego, że bardzo prawdopodobne jest to, że będę biegła ostatnia. I praktycznie przez całą pierwszą połowę trasy tak było. A więc miałam prawie 13km na zastanowienie się, czy mi to przeszkadza. Jakoś tak zawsze miałam w sobie przeświadczenie, że nie mogę dopuścić do takiej sytuacji. Tym razem zalożyłam sobie, że będę biec swoim tempem i tak zrobiłam. I było naprawdę świetnie 🙂 Miałam 13km na przemyślenia, walkę z samą sobą, ze swoimi słabościami, ze swoim strachem i przesadną ostrożnością i w końcu na walkę z poddającymi się nogami 🙂 Jest jednak jedna wada tego biegnięcia na końcu – strach o to, że się zgubię. Musiałam zdecydowanie bardziej rozglądać się za oznaczeniami trasy a mimo to przez jakieś 5km byłam przekonana, że się zgubiłam.

Moim kolejnym dylematem jest to, czy muszę pędzić i ścigać się z innymi

Kiedyś rozmawiając z biegającym po górach kolegą zapytałam go po zawodach, czy na trasie były ładne widoki. Zdziwiony odpowiedział:

„A skąd mam to wiedzieć? Pamiętam tylko kamienie pod nogami i buty osoby biegnącej przede mną.”

Oboje wybuchliśmy śmiechem (pozdrowienia dla Jacka :)) A więc w mojej nieidealnej kondycji są jednak zalety, bo mam chociaż czas na podziwianie pięknych górskich krajobrazów. Tak było i dziś. Po tych moich 13km przemyśleń, jak wyprzedziłam już kilka osób i byłam na drugim podbiegu na Mogielicę, zrobiło się przepięknie. Deszcz przestał padać, mgła zaczęła opadać razem z chmurami. Dookoła miałam góry przykryte śnieżnobiałym puchem 🙂 Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam na szybko kilka zdjęć.

Krótkie urywki z góry
Krótkie urywki z góry

Końcówka drugiego podejścia zaczęła mi dawać w kość. Byłam już naprawdę zmęczona a podejście było dosyć strome. Na szczęście udało się dotrzeć na szczyt. I znowu zbieg. Nie pisałam wcześniej, ale podczas całego biegu najtrudniejszy był dla mnie pierwszy zbieg. Miałam moment, że chciałam się poddać. Widząc śliskie kamienie i błoto na stromym zbiegu w głowie miałam tylko siebie jak źle stawiam nogę i lecę w dół. Rozbawiła mnie też wchodząca pod górę turystka, która zapytała się, czy nie podać mi ręki. Uśmiechnęłam się i odmówiłam odpowiadając, że muszę sobie jakoś sama poradzić 🙂

Krótkie urywki z góry
Krótkie urywki z góry

Wracam do relacji. Po drugim podejściu był oczywiście drugi zbieg. Tu było już trochę lepiej. Zanim dotarłam do trzeciego podejścia na Mogielicę udało mi się wyprzedzić kolejne kilka osób. I znowu pod górę… I tu było już naprawdę ciężko. Po ostatnich biegach wydawało mi się, że podbiegi nie są dla mnie problemem – o ile da się iść. Tym razem byłam już bardzo zmęczona. Jednak nie zatrzymywałam się i ostro wchodziłam pod górę. A przed trzecim zdobyciem szczytu znowu miałam okazję nacieszyć się pięknymi widokami.

I później znowu w dół, długo w dół aż do błota i błotnistymi dwoma kilometrami do mety 🙂

Udało się!
Udało się!

Podsumowując:

  • trasa – bardzo ciekawa i wymagająca, najbardziej wymagająca sposród tras, które miałam okazję biec. Ale przez to też satysfakcja na mecie była nie do opisania 🙂
    https://mapa-turystyczna.pl/track/2aca21aaa889e21315fdca5dbd81e95b

  • atmosfera i organizacja – bieg bardzo dobrze zorganizowany, jedyny mały minus za brak ciepłych napojów na punktach odżywczych 🙁 możliwe, że były, ale o nich nie wiedziałam – w każdym razie ich nie wypiłam 🙁
  • odczucia i emocje – najlepsze na świecie i ta radość na mecie :)! Wygrałam 26-kilometrową walkę ze swoimi słaboścami, a to już coś!
  • czy wrócę? Obowiązkowo!
Medalowicze
Medalowicze

A oprócz mnie, biegł dziś i Waldek

On wybrał szybszą trasę – 26km wokół Mogielicy.
https://mapa-turystyczna.pl/track/5f409d875a60cc1298340d6a2f9148c8

Całkiem dobrze mu to poszło, jednak czuje niedosyt, bo z tego co mi opowiadał, przez całą trasę biegł praktycznie sam, co lepsi zostawili go daleko w tyle a biegnących osób za nim również nie było widać. A on jest zdecydowanie przeciwieństwem mnie – lubi się pościgać 🙂

Cytując:

„Najdłuższa moje trasa, więc jest super. No i rekord na półmaratonie! Zdecydowanie poprawiony czas z Runek Run czy Półmaratonu Mustanga.”

Do następnego!

Leave a Reply