Witajcie,

Czas na świeżutką relację z kolejnego etapu Grand Prix Krakowa w biegach górskich – tym razm Bieg Walentynkowy.

Wiem, że może przed tak krótkimi dystansami jakie biegamy, żadne pasta party nie są potrzebne, ale my mimo to zawsze takie sobie organizujemy – a co! A więc wczoraj w ramach pasta party wyczarowaliśmy sobie na kolację spaghetti carbonara 🙂 To wczoraj, a co dziś?

Wstajemy chwilę przed 8. Szybko wyglądam przez okno – wczoraj w pogodzie zapowiadali spore opady śniegu w nocy, ale na szczęście póki co żadnego śniegu nie widać. Na śniadanie chlebek z powidłem śliwkowym od mamy W. (jest rewelacyjne, dziękujemy! ) i sFIT krem czekoladowy/czekoladowo-orzechowy – bez dodatku cukru. Na deser dokładamy jeszcze po jednej świeżutkiej drożdżówce (te już kupione) i lecimy!

Bieg zapowiada się ciekawie, bo ja będę testować nowe buty i wkładki do nich a W. nowe buty. Poza tym jak zwykle jesteśmy ciekawi, jak nasza forma (to już czwarty biega na tej trasie).

Śnieg wciąż się nie pokazuje. Na starcie delikatny stres – nic nowego 🙂 Spotykamy E. i P. – też pozdrawiamy naszych kochanych przyjaciół biegaczy 🙂

10, 9, 8…..STARTUJEMY !!!

Jeżeli chodzi o mnie – od pierwszego kilometra postanowiłam sobie, że postaram się biec najlepiej jak mogę i nie będę kontrolować czasu, bo ostatnio mnie to rozkojarzyło. W rezultacie udaje mi się poprawić życiówkę na tej trasie o kilka sekund. Ostateczny wynik (dystans: 11,6km) to: 1h 19min 25 s – jestem zadowolona. Na pewno czas byłby lepszy gdybym nie bała się mega błotnistych zbiegów na ostatnich kilometrach 🙁 Ogólnie warunki były całkiem w porządku poza właśnie tymi zbiegami, o których wspomniałam. Dzięki nim mamy teraz w mieszkaniu całkiem sporo błota z Lasku Wolskiego 🙂

W. bije wszelkie rekordy tak, że go trochę nie lubię dziś nawet za to! Zazdrość… Jego wynik (dystans 5,7km) to: 36min19s czyli jakieś 6 minuty lepiej niż ostatnio! Gratulacje!

Pyszny batonik!
Pyszny batonik!

Szczęśliwi biegaczeSzczęśliwi biegacze

Wymęczeni, ale szczęśliwy robimy jeszcze kilka zdjęć i lecimy na burgery i frytki – taka nasza prywatna nagroda 🙂

 

Przed ścianą
Przed ścianą

Do następnego!

 

Przebiegliśmy: 11,6km (będę pisac o sobie, bo przebiegłam więcej 🙂 )

Zbliżyliśmy się: 655m do Słońca

M.

 

Autor

Napisz komentarz