Czas na troszkę przemyśleń. Podczas dzisiejszego niedzielnego dłuższego wybiegania, po tym jak wydzieliło mi się już trochę endorfin, zaczęłam zastanawiać się nad sensem tego stwierdzenia. Bieganie robi się coraz bardziej popularne, ale dlaczego? Co może być przyjemnego w tym potężnym wysiłku, pocie i śmierdzących ubraniach, przez które pralka mogłaby chodzić praktycznie bez przerwy? Otóż moim osobistym zdaniem jest kilka powodów, a co za tym idzie kilka grup, a właściwie rodzajów biegaczy. Na pewno jest też tak, że sporo z nas biega sobie pomiędzy tymi grupami w zależności od aktualnego nastroju, albo tego, co wydarzyło się danego dnia lub w ostatnim czasie. A więc sprawa wygląda tak.

Biegiem!
Biegiem! (fot. Mucha – Fotografia z pasją )

Grupa 1 – biegacze masochiści

Biegacze masochiści, czyli biegacze, którym sprawia radość fizyczne wykończenie organizmu. Osobiście bardzo często zaliczam się do tej grupy. Większość stresów, porażek i negatywnych emocji muszę odreagować. A jaki sport pozwala na szybkie i łatwo dostępne doprowadzenie się do ostatnich sił? Oczywiście, że bieganie! A więc biegiem wracam do domu, przebieram się w sportowy strój i już mnie nie ma. Lecę przed siebie, ile sił w nogach, a tak na prawdę to ile sił i negatywnych emocji w głowie. Mam wrażenie, jakbym pokonywała wszelkie trudności i problemy razem z rosnącym tempem i zmęczeniem – pewnie tak naprawdę tylko patrzę na nie z innej strony. Ale pozytywne emocje też nieraz dają mi tego kopa, że muszę wyjść i pobiec, ile sił w nogach. Biegam, bo kocham TEN stan, czyli stan całkowitego wymęczenia i braku sił, który po minucie zamienia się w eksplozję endorfin 🙂

Grupa 2 – biegacze planiści

Biegacze planiści, to grupa biegaczy, którym bieganie porządkuje życie. Każdy trening mają dokładnie zaplanowany i przemyślany. Bieganie daje im kontrolę nad własnym czasem i lepsze jego wykorzystanie. Planistów znajdziemy też w innych sportach. Dla nich TEN stan, oznacza perfekcyjne wykorzystanie czasu i satysfakcję z tego, że w ich zabieganym życiu znajdzie się zawsze miejsce na trening.

Grupa 3 – biegacze żądni progresu i sukcesów

Do tej grupy należą biegacze, którzy patrzą daleko i w każdym treningu widzą kolejną cegiełkę dobudowaną do przyszłego sukcesu na zawodach. Dokładnie śledzą swoje wyniki na każdym treningu i czasy na poszczególnych zawodach, zawsze żądni nowej życiówki. Dla tych biegaczy TEN stan oznacza pewnego rodzaju samorealizację, progres i rozwój.

Będzie życiówka?
Będzie życiówka?

Grupa 4 – biegacze, którzy biegają BO LUBIĄ

Do tej grupy zaliczają się, biegacze, którzy biegają, bo zwyczajnie to lubią. Nie mają dalekosiężnych planów, nie są żądni progresu i sukcesów, nie lubią się katować, po prostu lubią biegać. Dla mnie najlepszym przykładem takiego biegacza, jest mój tato, który biega odkąd pamiętam. Dlaczego? Bo sprawia mu to przyjemność. I tyle. Niczego więcej nie potrzebuje. Zawsze z uśmiechem od ucha do ucha biegnie swoim spokojnym tempem leśną ścieżką. Dla takich biegaczy TEN STAN oznacza zwyczajną ludzką radość, szczęście i lepszy dalszy dzień.

Grupa 5 – biegacze podróżnicy

Częściej są to biegacze górscy, ale są też i asfaltowi – biegacze, którzy biegając lubią poznawać świat. Biegają na wszelkich wyjazdach, ale też specjalnie wyjeżdżają, żeby pobiegać w nowym ciekawym miejscu i zobaczyć coś pięknego. W pewnym stopniu też należę do tej grupy. Bieganie pozwala mi zobaczyć więcej niż podczas pieszej wycieczki i przebyć zdecydowanie dłuższą trasę. Dla tych biegaczy TEN stan oznacza radość z odkrywania nowych miejsc.

Biegiem!
Biegiem!

Grupa 6 – FIT biegacze

Do tej grupy zaliczają się biegacze, którzy chcą schudnąć, lepiej wyglądać lub zwyczajnie lubią zdrowy tryb życia. TEN stan oznacza dobre samopoczucie, akceptację siebie i własnego ciała, lepszą przemianę materii – fajne rzeczy daje nam to bieganie 🙂 Podpięłabym do tej grupy jeszcze biegaczy, którzy lubią dobre jedzenie. I pod tym też bym się podpisała 🙂 Spalone kalorie, przecież trzeba uzupełnić (chociaż częściowo!).

Grupa 7 – biegacze myśliciele

Biegacze myśliciele, to biegacze, którzy wychodzą pobiegać żeby zebrać i uporządkować myśli. Traktują bieganie jako czas tylko dla nich, podczas którego mogą porozmawiać sami ze sobą. TEN stan oznacza dla nich wewnętrzną równowagę i spokój psychiczny, który odczuwają po treningu i dzięki treningowi.

TEN stan

Piszę i piszę i tak sobie myślę, że na pewno większość z nas, biegaczy, należy do wszystkich tych grup. Gdybym miała się określić procentowo to myślę, że byłabym:

30% masochista +5% planista + 5% progres +15% bo lubię + 15% podróżnik +20% FIT +10% myśliciel

A jak to jest u Was?

Moja definicja szczęścia (fot. Manuel Uribe Photography)
Moja definicja szczęścia (fot. Manuel Uribe Photography)

Podsumowując, ten stan oznacza chyba złożenie tych wszystkich stanów do kupy 🙂 Radość, satysfakcja, lepsze samopoczucie i zmęczenie fizyczne, w trakcie i po treningu 🙂 I można bezkarnie zjeść coś słodkiego! To kiedy następny trening? A może zawody? A może jakaś ciekawa wycieczka?

Do następnego,

Autor

Napisz komentarz