Sytuacja, w której się znaleźliśmy nie należy na pewno do najłatwiejszych. W obliczu atakujących nas codziennie negatywnych informacji, po długim namyśle zdecydowałam się stworzyć wpis o zupełnie innym wydźwięku. Bo nie wiem jak Wy, ale ja w ciągu ostatnich dni czy nawet tygodni nauczyłam się i dostrzegłam już wiele 🙂 I o tych małych radościach, które spotkały mnie tak naprawdę w przysłowiowych 4 ścianach dziś napiszę. Oczywiście moje wnioski są totalnie subiektywne, ale może coś nas łączy.

Oszczędności czasu i zyski w życiu

Część z nas ma możliwość pracy zdalnej, inni nie. W jednym i drugim przypadku mamy teraz więcej czasu, nawet ze względu na brak dojazdów do pracy. Co poza tym? Właściwe wykorzystanie czasu. Zakupy to zakupy, spacer to spacer, trening to trening, odpoczynek to odpoczynek – czy komuś tak jak mi zdarzało się mieszać ze sobą te czynności? Idąc na spacer często lądowałam w sklepie, po jakąś głupotę, przez co spacerowałam po mieście zamiast odpoczywać z dala od tłumów. W rezultacie spacer nie dawał mi tego, co powinien, czyli właśnie wspomnianej ucieczki od miasta. Idąc na zakupy z kolei, często robiłam to bezmyślnie, przez co i tak na drugi dzień znowu szłam do sklepu. A jak czegoś mi brakowało to świat się walił i znowu ten sklep! Będąc w sklepie, przecież nie kupię tylko tej jednej rzeczy, bo jak już tu jestem to chociaż to wykorzystam… Błędne koło! Doliczając do każdej wizyty w sklepie czas potrzebny na dotarcie do niego i powrót, potrafiłam tak „przebimbać” nawet godzinę w ciągu każdego dnia. A przecież mogłam tą godzinę wykorzystać na odpoczynek!

Chwilowo zamiast trawy kanapa, ale damy radę!
Chwilowo zamiast trawy kanapa, ale damy radę!

Odpoczynek

Może zabrzmi to dziwnie, ale ja naprawdę do tej pory nie umiałam odpoczywać. Nie umiałam po prostu położyć się na kanapie i popatrzeć w sufit. Mam w naturze każdą wolną chwilę wypełnić jakąś czynnością, nie do końca konieczną w tym momencie do wykonania. W rezultacie codziennie kładąc się do łóżka padam z nóg. A może by tak poleżeć z kubkiem gorącego kakao i książką albo i bez tego, najzwyczajniej w świecie poleżeć 🙂 ? Okazało się, że to wcale nie takie trudne!

Praca nad swoim ciałem

Od pewnego czasu Internet wypełniony jest filmikami z treningów na żywo. I bardzo dobrze! Bo myślę, że każdemu z nas przyda się codziennie kilka minut ruchu. I czy będzie to relaksacyjny stretching czy energiczne skakanie – na pewno wpłynie to pozytywnie zarówno na nasze ciało, jak i głowę. Ja postanowiłam sobie, że wykorzystam ten czas na wzmocnienie core, na co zawsze czasu (i sił) brakowało 🙂 Bo teraz już nie ma takiej wymówki!

Szaleństwa kulinarne

Uwielbiam wyzwania – taka już moja natura. A wyzwaniem od zawsze było dla mnie zrobić coś z niczego. Zgodnie z moim obecnym postanowieniem, zakupy ograniczam do jednego wyjścia w tygodniu (plus ewentualnie dokupienie świeżych warzyw lub owoców). I chciałabym przy tym pozostać również po tym, jak wszystko wróci do normalności. W robieniu zakupów raz w tygodniu na pewno pomaga mi to, że ostatnio staję się coraz bardziej weganką. A wiadomo – warzyw w puszkach, słoikach, czy mrożonych jest w sklepach cała masa. Podobnie jest teraz w moich szafkach i lodówce 🙂

Bułeczkowe love
Bułeczkowe love

Wracając do wyzwań. Pierwszym wyzwaniem jest gotowanie z tego, co mam. I podobno wychodzi mi całkiem dobrze – mąż zachwycony 🙂 Drugim wyzwaniem było rozpoczęcie pieczenia własnego pieczywa. Póki co, ogranicza się to do pieczenia bułeczek, ale co zrobić, gdy druga połówka mówi, że są pyszne i żebym przypadkiem nic nie zmieniała 🙂

Obecność drugiego człowieka

Jesteśmy małżeństwem już prawie 2 lata, ale chyba pierwszy raz w życiu przebywamy ze sobą 24h/dobę dzień w dzień 🙂 I pierwszy raz codziennie kilka razy zadaję mężowi pytanie, czy dobrze się czuje i czy ten kaszel to tylko dlatego, że coś mu stanęło w gardle. I doceniam ten czas 🙂 Swoją drogą za chwilę druga rocznica ślubu!

Małe radości!
Małe radości!

Głos bliskiej osoby w telefonie

Chyba nigdy, odkąd wyjechałam z domu rodzinnego nie dzwoniłam do rodziców i dziadków tak często, jak teraz. I nigdy nie sądziłam, że tyle radości może mi dać odpowiedź babci, że czuje się dobrze 🙂 i w sumie to nic u nich nie słychać i nic się od wczoraj nie zmieniło. Albo mama farmaceutka, która narzeka, że tyle pacjentów i że jest wykończona, ale poza tym to czuje się dobrze :). I doceniam ten czas 🙂

Nadrabianie życiowych zaległości

Wiadomo, że tęsknię za górskimi wędrówkami, adrenaliną na zawodach i spontanicznymi wycieczkami, ale nic na to nie poradzę. Z drugiej strony, w końcu mam czas na rzeczy, które miałam w planach „kiedyś zrobić” typu porządek w zdjęciach, wysprzątanie mieszkania czy garderoby od „a” do „z”. Jako minimalistka, wiele radości czerpię też z wyrzucania niepotrzebnych rzeczy i robienia pewnego rodzaju porządków w swoim życiu.

Tęskno mi!
Tęskno mi!

Nagle, zupełnie niespodziewanie jest czas na to, żeby się zatrzymać i spokojnie zastanowić nad swoim życiem – nie zmarnujmy go! I dostrzeżmy te małe radości, które otaczają nas każdego dnia 🙂

To jak, kto już dziś poćwiczył? I rozumiem, że w domu walkę o prym toczą zapachy świeżego ciasta drożdżowego i domowego chleba? A Wy z niecierpliwością czekacie, kiedy będzie można ukroić pierwszy kawałek?

Ot, coś pozytywnego!

Podoba Ci się?

Dołącz do mojego newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych, ciekawych wpisach!

Autor

Napisz komentarz