Tym razem tak się rozpędziłam z tym uciekaniem przed smogiem, że nie wiadomo skąd, znalazłam się ponad chmurami!

Ale zacznijmy od początku

W piątek podjęłam decyzję, że w sobotę pakuję większy plecak i wyruszamy (tym razem z koleżanką – pozdrowienia dla Madzi 🙂 do Zakopanego. A więc w sobotę o 6.40 siedziałyśmy już w autobusie. W planach była Hala Kondratowa lub Morskie Oko lub coś w tym stylu – w miarę płasko, bez szaleństw, bo w końcu już zima! Wybrałyśmy Halę Kondratową wspólnie ustalając, że jak warunki będą w miarę ok to spróbujemy podejść odrobinę wyżej.

Kalatówki
Kalatówki

Wyszłyśmy z Kuźnic i od razu na naszych twarzach pojawiły sie uśmiechy – jest biało. Ciesząc się śniegiem dotarłyśmy przez Kalatówki na Halę Kondratową. A na Hali Kondratowej było już zupełnie biało. Śnieg przechodził w mgłę tak, że nie było widać granicy między nimi 🙂 Po chwili odpoczynku ruszyłyśmy zielonym szlakiem w kierunku Przełęczy pod Kopą Kondracką.

Hala Kondratowa
Hala Kondratowa

Tak naprawdę chciałyśmy ruszyć w kierunku Kondrackiej Przełęczy, ale oczywiście w tym całym podekscytowaniu nie zorientowałyśmy się, że idziemy źle 🙂 Zauważyłyśmy to w połowie drogi, ale stwierdziłyśmy, że widocznie tak miało być. Na szlaku zalegał sypki świeży śnieg, około pół metra. Początkowo szło się w miarę, pomijając to, ile sił odbierał nam ten śnieg 🙂

W drodze do nieba
W drodze do nieba

Gdy zaczęło robić się coraz stromiej, a więc w tych warunkach i trudniej, nagle niebo się otworzyło i naszym oczom ukazała się Przełęcz pod Kopą Kondracką, Kopa Kondracka oraz Giewont, wszystkie pływające w morzu chmur. Oczywiście widząc cel przed sobą, musiałyśmy iść do przodu! Pod nogami dosyć ciężko – brak jednego przetartego szlaku, śnieg gdzieniegdzie z widocznymi śladami, ale rozjeżdżonymi przez narty, za to nad głowami – cudo! Założyłyśmy raczki i wolnym krokiem wdrapałyśmy się na przełęcz.

Otwiera się!
Otwiera się!

Do tej pory nie wiem jak ja, największa panikara świata, to zrobiłam

Na przełęczy naszym oczom ukazały się pozostałe cuda – Orla Perć i Tatry Zachodnie. I ten kolor nieba – z jednej strony jasno-niebieskie przechodzące w zieleń, z drugiej ciemny, mocny granat, nawet jak to piszę, uśmiecham się do siebie 🙂

W bajce
W bajce

Oprócz całego tego piękna, które nas otaczało, na górze zrobiło się oczywiście zimno. Niską temperaturę potęgował przeszywający wiatr, który momentalnie zasypywał jakiekolwiek ślady. Na Kopie Kondrackiej zrobiło się jeszcze zimniej i jeszcze bardziej wietrznie, ale równocześnie – jeszcze piękniej! Z jednej strony chciałyśmy jak najszybciej iść dalej, bo czyłyśmy się coraz bardziej wychłodzone, z drugiej – zachwycałyśmy się tym, co nas otaczało. Ruszyłyśmy dalej. I tu zaczęły się schody, przynajmniej dla mnie.

W bajce
W bajce

Nieważne, czy idę, czy biegnę – schodzenie/zbieganie w dół nigdy mi nie szło 🙁 A w takich warunkach? No nic, napinamy brzuch, ręce do góry i schodzimy! Moja technika wczorajszego schodzenia? Myślę, że z boku mogło to wyglądać zabawnie 🙂 Czasem zjeżdzałam na nogach, jak na desce snowboardowej, czasem na tyłku, czasem próbowałam ratować się rękami 😀 Sposobów było wiele, ale dałam radę. A więc zsunęłyśmy się do Kondrackiej Przełęczy. Od przełęczy szlak prowadził już zdecydowanie bardziej wydeptaną ścieżką pomiędzy kosodrzewiną, także spokojnym krokiem dotarłyśmy do schroniska na Hali Kondratowej.

Bigos czy ciacho?

Stojąc przy schroniskowym bufecie w mojej głowie walczą dwa zestawy: kawa i ciacho (czyli tradycyjnie) i uwaga: BIGOS I GRZANE PIWO. Wygrywa opcja druga. To był najlepszy bigos, jaki jadłam. Podobnie z piwem. W tamtym momencie nie wyobrażałam sobie lepszego zestawu obiadowego 😀 W tej euforii przesiedziałyśmy w schornisku godzinę, następnie ruszyłyśmy z powrotem do Kuźnic, a na koniec wycieczki zahaczyłyśmy o Krupówki, świąteczne Krupówki 🙂

Tak, odpoczęłyśmy.

Tak, przewietrzyłyśmy płuca.

Tak, zapomniałysmy o wszystkich problemach.

Tak, świetnie się bawiłyśmy.

Tak, zapamiętamy te widoki na zawsze.

Chcę z powrotem!

Trasa:

KUŻNICE (niebieskim szlakiem) – SCHRONISKO PTTK NA HALI KONDRATOWEJ (zielonym szlakiem) – PRZXEŁĘCZ POD KOPĄ KONDRACKĄ (czerwonym szlakiem) – KONDRACKA KOPA (żółtym szlakiem) – KONDRACKA PRZEŁĘCZ (niebieskim szlakiem) – SCHRONISKO PTTK NA HALI KONDRATOWEJ (niebieskim szlakiem) – KUŹNICE (Link do mapy w serwise mapa-turystyczna)

Do następnej,

M.

Autor

Napisz komentarz