Stało się. Kolejny rok za nami. A ile się działo, to już chyba moje nogi wiedzą najlepiej. Setki kilometrów pokonanych, czy to biegowo, czy marszem zaowocowały cudownymi wspomnieniami. I chyba warto trochę powspominać. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci? Co zrobiłam po raz pierwszy? Jakie bariery i lęki pokonałam? Okazuje się, że z mojej listy „Chciałabym kiedyś…” mogę wykreślić całkiem sporo punktów 🙂

Górskie wschody słońca

To był zdecydowany hit! Miłość od pierwszego wejrzenia – szczególnie, że te pierwsze były zimowe, a więc i najbardziej spektakularne. Nieraz przy temperaturze grubo poniżej zera, szalejącym wietrze, z czerwonym nosem i zamarzającymi dłońmi nie wierzyłam, że może być tak pięknie. Z czasem te nocne wypady stały się prawie rutyną 🙂 a sobotnia kawka na szczycie smakowała lepiej niż w najbardziej ekskluzywnej kawiarni (Karolina, dziękuję za te wspólne wypady!).

Piękności
Piękności

Wysoki Wierch

…jak to być mogło, że ona i on osobno przez tyle lat. Żyli nie wiedząc o swoim istnieniu. No jak, jak to się mogło stać.

No właśnie jak?! Moje zdecydowane odkrycie roku 🙂 Piękny, łatwo dostępny szczyt w Pieninach z takich widokiem! Och! Ach! Chcę go więcej! Dla chętnych, moje propozycje szlaków: https://sfitrun.pl/wysoki-wierch-gora-dla-kazdego/

Tatry z Wysokiego Wierchu o wschodzie
Tatry z Wysokiego Wierchu o wschodzie

Nogi chcą wyżej, a więc Tatry i ścianka wspinaczkowa

Pochodziłam w tym roku po Tatrach, oj pochodziłam. Wiosną, latem, jesienią i zimą. Przełamałam swojej bariery psychiczne i nabrałam troszkę doświadczenia. Wciąż jestem bardzo początkująca, ale w swojej własnej ocenie zrobiłam całkiem spory krok do przodu 🙂

Co więcej? Zaczęłam chodzić na ściankę wspinaczkową. Może nie jestem jakimś mistrzem, ale małymi kroczkami do celu 🙂

Chciałabym kiedyś wejść na Świnicę, Zawrat, Szpiglasowy Wierch…

Chciałabym kiedyś zacząć chodzić na ściankę wspinaczkową

Piękniej się nie da!
Piękniej się nie da!

Nogi chcę więcej, a więc ultra

To był dopiero szalony pomysł. Dobrze pamiętam swoje skupienie i koncentrację na starcie Biegu 7 Dolin na dystansie 64 km. Powoli i spokojnie, nie przemęczać się, powoli i spokojnie… tak dobiegłam do Piwnicznej, czyli do 30 km. Do 40 km było już ciężej, ale wciąż znałam „ten ból”. Zabawa zaczęła się później. Bolało wszystko, a najbardziej palce u stóp 🙂 Ale miałam to szczęście, że dotarłam do mety – były łzy szczęścia i mimo odczuwalnego bólu 1 myśl w głowie – jak tylko nogi pozwolą to chcę więcej!

Chciałabym kiedyś przebiec ultramaraton górski

Serce chce więcej, a więc w namiotach i górskich schroniskach nocowanie

Na początek najpiękniejszy prezent od męża na Dzień Kobiet, czyli rezerwacja noclegu w Bacówce pod Bereśnikiem – szczęście w najszczerszej postaci! Później dwu- i trzydniowe wypady w Bieszczady, Beskidy i Tatry… To było to!

Chciałabym kiedyś spać w schronisku górskim

Chciałabym kiedyś spać w namiocie w górach

Bacówka pod Bereśnikiem
Bacówka pod Bereśnikiem

Morsowanie zmarzlucha

Rzutem na taśmę, jednego z ostatnich grudniowych dni udało się spełnić kolejne z listy moich „chciałabym kiedyś…” Bo dlaczego kiedyś, a nie teraz? Po kilku minutach rozgrzewki, ubrana w strój kąpielowy, klapki, grube rękawice i czapkę z pomponem weszłam do wody. A na zewnątrz było -1… Wrażenia? Nie do opisania! Igły na całym ciele, a ile radości! Największy zmarzluch świata morsował!

Chciałabym kiedyś morsować

Czego chcieć więcej?

Zdrowia, to przede wszystkim.

I dalszego realizowania swoich pasji.

Tego życzę sobie i Wam w rozpoczętym dziś 2020 roku. Żyjmy intensywnie! Żyjmy aktywnie 🙂

Do następnego,

M.

Autor

Napisz komentarz