Rok temu trafiłam na ten bieg zupełnie przypadkiem. Już wtedy przekraczając linię mety byłam przekonana, że na pewno dołączy on do kalendarza biegów obowiązkowych 🙂 Tak też się stało i w ostatnią sobotę utwierdziłam się w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję!

Dobry górski bieg?

Przez długi czas byłam przekonana, że porządny górski bieg musi mieć jednak więcej kilometrów niż 10, przynajmniej w moim odczuciu. Uwielbiam to uczucie wyczerpania na mecie i walczące ze sobą dwa szczęścia – szczęście, że to już koniec tej walki i bólu oraz szczęście, bo przecież było tak ciężko, a jednak dałam radę. Do garnka zalet dorzućmy jeszcze nadprodukcję endorfinek i adrenalinę związaną z rywalizacją na zawodach. Tym sposobem otrzymujemy bieg idealny. Smaczek górskiego biegu zaostrzają również stopień trudności trasy (im trudniejsza, tym oczywiście lepiej, bo radość na mecie rośnie i rośnie), warunki (im cięższe, tym satysfakcja większa) i atmosfera przed i w trakcie biegu. Pycha!

W takie miejsce celuję
W takie miejsce celuję

Leśny Bieg Pszczelim Szlakiem – wyjątek potwierdzający regułę…

Niby tylko 10km, a jednak! Wpadam na metę ze łzami w oczach, a więc to jest to! Jak było? Ciężko i cudownie – dlaczego?

  • bo słonko dawało w kość – ale przecież pogoda była cudowna!
  • bo niespodziewanie trasa została zmieniona w stosunku do tego co było w ubiegłym roku – moim zdaniem na trudniejszą, ale przecież jednocześnie bardziej urozmaiconą i ciekawą (zmiana zdecydowanie na plus!)
  • bo nogi ważyły tonę na podbiegach, ale przecież jaka radość była, gdy udało się już na nie wdrapać!
  • bo nogi tańczyły na błocie na prawo i lewo – ale przecież to jest właśnie największa frajda z biegania trailowego!

Było cudownie! A na dokładkę pierwszy raz w życiu stałam na podium i to od razu na najwyższym stopniu. Może nie biegło dużo kobiet, ale co z tego? Ja wygrałam i to nie tylko w kategorii K20, ale również w toczonej w mojej głowie walce z własnymi słabościami.

Uśmiech na mecie był. Zostałam zmieszana z błotem (oczywiście dosłownie, nie w przenośni). Na metę wbiegałam wykończona, ale szczęśliwa. To był dobry górski bieg! Dla takich chwil warto żyć 🙂

Wrócę, oj wrócę!

Leśny Bieg Pszczelim szlakiem
Czerwona, spocona i ubłocona, ale szczęśliwa!

Kilka faktów o biegu

Bieg odbywa się w Beskidzie Sądeckim. Start i meta zlokalizowane są przy wiacie Feleczyn – o tutaj. Oprócz biegu głównego (10km) odbywa się również bieg na dystansie 5km i biegi dla dzieci. W tym roku bieg miał charakter charytatywny – cała kwota z pakietów startowych została przekazana dla chorych dzieci z lokalnych miejscowości. Organizatorem biegu jest Nadleśnictwo Nawojowa.

Tegoroczna edycja odbyła się pod Honorowym Patronatem Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Partnerami organizacyjnymi biegu byli również: Wojewódzki Związek Pszczelarski w Krakowie, Wójt Gminy Łabowa oraz Pasieka Barć w Kamiannej.

Strona organizatora:
http://www.nawojowa.krakow.lasy.gov.pl/lesny-bieg-pszczelim-szlakiem

Trasa w serwisie mapa-turystyczna: https://mapa-turystyczna.pl/track/13cf768ac457fef58481625b0b8adb83

Ocena biegu?

Trasa biegu jest bardzo ciekawa i urozmaicona, a także dająca w kość – mimo, że to tylko 10km. Atmosfera całej imprezy jest bardzo ciepła i rodzinna – taka, że chce się wracać 🙂

Do następnego

Autor

Napisz komentarz